Bryłka apeluje do rządu o jawność i ostrzega przed powtórką kryzysu zbożowego

Dodano:
Pole pszenicy Źródło: Pexels / Karolina Grabowska www.kaboompics.com
Problemy z eksportem ukraińskiego zboża przez Morze Czarne mogą ponownie zwiększyć presję na jego transport przez Polskę i inne państwa przyfrontowe – ostrzega Anna Bryłka.

Europoseł Konfederacji o sytuacji w polskim rolnictwie mówiła w poniedziałek w rozmowie z Jaśminą Nowak w Radio Wnet.

Słabe żniwa

Bryłka powiedziała, że tegoroczne żniwa są wyraźnie słabsze od oczekiwań rolników. Wśród przyczyn są m.in. wiosenna susza, przymrozki, późniejsza fala upałów oraz deszcze utrudniające zbiory. Według relacji rolników w części gospodarstw plony są niższe o około 30 proc., a miejscami nawet o połowę. – Co do zasady zbiory są dużo mniejsze, jakość ziarna jest dużo słabsza, a ceny skupu na pewno nie są zadowalające. Tym bardziej, że mamy naprawdę bardzo wysokie koszty produkcji – powiedziała zajmująca się m.in. rolnictwem polityk.

Interwencja ws. tranzytu zboża

Drugim tematem rozmowy była sprawa tranzytu zboża z Ukrainy. Tamtejszy minister spraw zagranicznych powiedział na początku sierpnia, że Kijów prowadzi z Warszawą konsultacje w zakresie ewentualnego tranzytu zboża, którego nie można transportować Morzem Czarnym ze względu na rosyjskie ataki na statki handlowe. Zdumiewające słowa padły wcześniej z usta Wasyla Bodnara, który stwierdził, że "kwestia tranzytu ukraińskiego zboża przez Polskę nie powinna być publiczna".

Bryłka podjęła interwencję w tej sprawie. Polityk Konfederacji zapytała rządzących w oficjalnym piśmie m.in. czy jest to prawda, a także w jaki sposób będzie zagwarantowane, że transport deklarowany jako tranzyt rzeczywiście opuści terytorium Polski. Poprosiła też ministra Andrzeja Domańskiego o wskazanie, w jaki sposób będzie monitorowana każda partia ukraińskiego zboża wjeżdżającego do Polski.

– Byłoby dobrze, gdyby ktoś z polskiego rządu dał jakiś komentarz i powiedział, na czym te konsultacje polegają. [...] Powinniśmy wiedzieć, jak te rozmowy wyglądają i w jakim kierunku zmierzają, żebyśmy nie obudzili się tak, jak pod koniec 2022 roku, kiedy właściwie było już za późno na jakiekolwiek działanie – powiedziała Bryłka.

Bryłka ostrzega przed powtórką

Europoseł Konfederacja przypomniała, że 2022–2023 roku po zniesieniu przez Komisję Europejską części ograniczeń dla ukraińskich produktów rolnych duże ilości zboża, które miały jechać dalej, finalnie trafiło do państw sąsiadujących z Ukrainą. – Między marcem 2022 roku a marcem 2023 roku do krajów przyfrontowych wjechało 10 milionów ton zboża. Cztery miliony ton wjechały do Polski i tylko 700 tysięcy ton przejechało przez Polskę tranzytem i z niej wyjechało. Reszta w Polsce została – powiedziała Bryłka, zauważając, że akurat transport zbóż z Ukrainy przez polskie porty, nie jest przedsięwzięciem opłacalnym.

Jak podkreśliła, to właśnie pozostawienie znacznej części zboża z terytorium Ukrainy na polskim rynku doprowadziło wówczas do destabilizacji cen. Ukraińcom nie zależało bowiem na tym, żeby to zboże dotarło do docelowego, tylko na tym, żeby je skutecznie wyeksportować. Skoro Unia Europejska otworzyła rynek państw członkowskich, to siłą rzeczy najprostszym sposobem było wysłanie go do państw Unii, w dużej mierze do Polski, tłumaczyła Bryłka.

Naciski Komisji Europejskiej

Polskie władze wciąż utrzymują jednostronny zakaz importu z Ukrainy niektórych produktów: pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika. Bryłka przypomina, że embargo zostało wprowadzone we wrześniu 2023 r. i obowiązuje bezterminowo. Władze Unii Europejskiej wywierają jednak presję na Polskę, Węgry i Słowację, by nie stosowały tych ograniczeń.

Problem stanowią tu w dużej mierze kompetencje, które dały sobie odebrać wcześniej państwa członkowskie. – Polityka handlowa jest wyłączną kompetencją Unii Europejskiej i państwa członkowskie nie mają prawa samodzielnie jej kształtować. Właśnie dlatego jest bardzo duży nacisk Komisji Europejskiej na Polskę, Węgry i Słowację – przypomniała Bryłka.

W ocenie polityk Konfederacji ryzyko kryzysu znacząco wzrosłoby, gdyby doszło jednocześnie do długotrwałego ograniczenia eksportu przez Morze Czarne i ponownego szerszego otwarcia unijnego rynku. – [...] Nie wiem, czy powinniśmy spodziewać się kryzysu aż takiego, jaki był w latach 2022–2023, ale gdyby Komisja Europejska ponownie otworzyła unijny rynek na te towary, można spodziewać się bardzo podobnej sytuacji kryzysowej – ocenia Anna Bryłka. – Trzeba też pamiętać, że w zeszłym roku w październiku dokonano przeglądu umowy stowarzyszeniowej między UE a Ukrainą i zwiększono bezcłowe kontyngenty na import konkretnych towarów rolnych [...] – dodała

Źródło: Radio Wnet / DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...